| Ferrari F1 model 1996 |
Można by sobie też zadać pytanie, ba, często wręcz je sobie zadaję, po co taki blog zakładać, skoro na forach modelarskich pełno jest recenzji z budów, galerii i wszelakiej treści artykułów o tym traktujących. Co więcej, zawsze byłem zagorzałym przeciwnikiem powyższych, nie rozumiejąc intencji, dla których ktokolwiek cokolwiek chciałby publikować w necie. Co zatem sprawiło, że jednak się zdecydowałem? Powodów kilka: trochę dlatego, że na forach panuje w większości dość niezdrowa atmosfera wytykania błędów, przechwalania, poganiania (co już zupełnie nie służy sztuce modelarskiej, bo przecież o dokładność a nie o tempo chodzi); trochę też dlatego, że chciałem to zrobić po swojemu nie trzymając się ram i zasad forum; a odrobinę dla potomnych (może ktoś z tej mojej nauki coś dla siebie wyciągnie; w końcu na cudzych błędach uczyć się jest najtaniej). Ale główny powód jest dość niecodzienny i wymaga większego komentarza.
A zatem historia
Sklejam sobie już od jakiegoś czasu te modele, a moja lepsza 1/3 życia się tylko przygląda, co ja robię i dłubie sobie w laptopie swój blog kulinarny. Aż tu dnia pewnego mówi: "Ja też chcę coś skleić!" A więc proszę bardzo - z różnych propozycji rynkowych wybrana została Syrena 105Lux. I teraz ja tak patrzę jak ona coś od czasu do czasu poklei i myślę sobie: "To ja też chcę taki blog sobie zrobić!" No i stało się. A że nowoczesna technologia pozwala to zrobić w mgnieniu oka to i nie ukrywam, że poszło mi trochę lepiej z blogiem niż małżonce z modelem ;) Żeby też "Skarpecie" nie było smutno postanowiłem zrobić model do zestawu, czyli Syrenę Bosto, która zawsze jedzie prosto... ale to już temat na osobny zestaw wynurzeń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz