 |
| Saturn 1B - Apollo 7 |
No i się okazuje, że prowadzić blog też wcale tak łatwo nie jest. Ponad miesiąc tu nie zaglądałem, na szczęście wszystko jest po staremu :) Na pocieszenie swoje marne dodam tylko, że Syrenka szumnie zapowiadana też mniej więcej w tym samym czasie utknęła w miejscu. Najgorsze jednak jest to, że od czasu napisania ostatnich słów taż i niewiele się skleiło. W zasadzie to dokonałem tylko niezbędnych korekt w modelach, które postanowiłem przytargać do Polski z dalekiej zagranicy. O dziwo nie ucierpiały jakoś bardzo. Najbardziej chyba Apollo 7, zwłaszcza z uwagi na swoją długość i sporą ilość malutkich elementów, które trzymają się ledwo-co. No i przestały się trzymać, ale już jest wszystko na miejscu i dalej cieszy oko. Zdjęcie jeszcze sprzed przeprowadzki - Apollo 7 ten sam :)

Ciągle jest więc ta nieszczęsna Syrenka Bosto na warsztacie. Model dość sentymentalny, w końcu kiedyś to jedna z podstaw polskiej motoryzacji. Pamiętam jak dziś, jak lat temu 25 przyjeżdżał do nas taką Syrenką mechanik od telewizorów (przynajmniej miał gdzie te wszystkie lampy trzymać, które się non-stop przepalały w radzieckim ustrojstwie ;)). Sam opis autora modelu nie brzmi zachęcająco. Jest dość lakoniczny i w wielu miejscach dwuznaczny. Raz wręcz autor stwierdza: "najgorsze jeszcze przed Wami". Zaskakująco jednak sam model pomimo wielu niedociągnięć klei się przyjemnie. Zwłaszcza jak ktoś ma nieco wiedzy na temat motoryzacji to budowa silnika z kartonu sprawia dużo frajdy.
Nawet Teściu, który niegdyś też zwykłą 105ką powoził prawidłowo rozpoznał po tylu latach wszystkie elementy silnika, choć to tylko kartonowe walce i sześciany, wyglądające zupełnie tak samo. Tak więc cała płyta podłogowa już zmontowana, silnik również, nawet wnętrze z bogato tapicerowanymi skajem fotelami znalazło swoje miejsce. Teraz czeka mnie najtrudniejsze zadanie - znalezienie czasu na posunięcie prac do przodu. A rzecz teraz najciekawsza do zrobienia, bo poszycie zewnętrzne...a o tym jak mi poszło, to w następnym odcinku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz